Wprawdzie pierwszy trymestr skończył się już chwilę temu, to trudno znaleźć czas żeby na spokojnie usiąść i go przemyśleć. (Taaak, prowadzę oszczędzający tryb życia ;))
Egzaminy za mną, więc jestem.
Pierwszą i drugą ciążę zaczęłam z wagą zbliżoną. W marcu 2010 było to 64kg, teraz 62kg.
W czerwcu 2010, czyli w 16tc ważyłam 60,8kg (-3,2kg), natomiast teraz (5.02) ważyłam 59,6kg (-2,4kg). Ubytek w obu przypadkach wynika z nudności, które towarzyszyły mi zarówno wtedy jak
i teraz.
Z tymi z 2010 roku radziłam sobie przy pomocy krakersów solonych i wody cytrynowej. W obecnej ciąży wyczułam tylko jedno - żadnych cytrusów, które powodowały nieprzyjemny posmak w ustach, a także, o zgrozo, wody! Moja ulubiona Primavera poszła w odstawkę (nie powiem czym zastąpiłam, ale cukru tam kuupa). Był etap jabłek, tydzień pieroga ruskiego, chipsy solone i lody bakaliowe. Punktem wspólnym dla pierwszego trymestru obu ciąż, jeśli chodzi o dział spożywczy, była niechęć w stosunku do mięsa, nabiału i słodyczy.
Aktywność fizyczna w pierwszym trymestrze? Sen, mnóstwo snu. W 2010 mogłam sobie na niego pozwolić. Teraz lekko nie było, bo dziecię ktoś do przedszkola musi odwieźć, zakupy (nawet jeśli drobne) zrobić, obiad ugotować (bezmięsny naturalnie :)), ogólnie mieszkanie ogarnąć. "Zluzowałam majty" i część obowiązków przekazałam moim panom, nawet jeśli za uchem coś szeptało, że nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja. Udawało mi się wygospodarować godzinkę lub pół na drzemkę po południu. Niestety na to konto miałam i mam problemy ze snem w nocy. Na szczęście są książki :)
Strasznie żałuję, że nie mogę porównać obwodu brzuszka. Z tego co pamiętam, widzę po zdjęciach, czy po sobie wynika, że pierwsza ciąża na etapie 16tc wyglądała, jakbym zjadła porządny obiad. Teraz brzuszek zaczął być widoczny wcześniej, pod wieczór wygląda jak ten z 20 tygodnia ciąży pierwszej. Ale to podobno tak jest, że w każdej kolejnej ciąży brzuszek zauważa się wcześniej, podobnie z ruchami. Ja na ten wyraźny ruch czekam, chociaż czasem mam wrażenie wewnętrznego łaskotania.
Jeśli chodzi o termin porodu. Wg ostatniej miesiączki jest to 26 lipca, wg USG z dwóch ostatnich wizyt 18 lipca (urodziny mojej siostry :)).
Inne różnice? Stan włosów i skóry. W pierwszej ciąży wszystko było bez zarzutu. Teraz, owszem włosy nie wypadają, ale ich rozczesanie to droga przez mękę. Cera też pozostawia sporo do życzenia. Tragedii nie ma, ale przyzwyczaiłam się do tego, że moja twarz jest gładka i nie zaskakuje mnie co rano czymś nowym. I najgorsze - kręgosłup. Czekam aż moja masażystka się "rozpakuje" i ruszy mi na ratunek :)
Różnic jak widać kilka jest. Czy wynikają z tego, że każda ciąża jest inna, czy może z różnicy płci dzieci? :) We'll see
Ciąża z trudnym początkiem, bo pod znakiem CMV, ale z nadzieją na pozytywne zakończenie w lipcu 2014 :)
wtorek, 11 lutego 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Stonehenge upadło..
Obiecałam, że po powrocie z Warszawy napiszę o CMV. Ale teraz nie wiem, co napisać. Bo to, czego dowiedziałam się z publikacji w internecie i od mojego lekarza prowadzącego, pani doktor ze stolicy zakwestionowała, a wręcz powiedziała że znaczna część z tego to bzdury. I bądź człowieku mądry i pisz wiersze...
Napiszę to, czego jestem pewna.. Od razu zaznaczam, że tytułu z tej dziedziny nie posiadam :)
CMV czyli cytomegalowirus, to wirus bardzo popularny, bo szacuje się, że około 85% populacji Europy miało lub będzie miało z nim kontakt. CMV powoduje chorobę zwaną cytomegalią, na ogół przebiegającą zupełnie bezobjawowo bądź z objawami podobnymi do przeziębienia (gorączka, ból głowy i mięśni, katar). Cytomegalię najczęściej przechodzą dzieci do około 3 roku życia, oraz młodzież w okresie poszukiwania i częstych zmian partnerów :) Wirus przenosi się wraz
z wszelkimi wydzielinami organizmu: pot, łzy, katar, ślina, wydzieliny narządów rodnych, krew oczywiście też.
Na CMV, jak do tej pory nie ma szczepionki. Zdiagnozowanie CMV możliwe jest jedynie przez wykonanie badania krwi w klasie IgG i IgM (co te skróty oznaczają - nie wiem) oraz awidności. Zachorowanie na cytomegalię wiąże się z produkcją przez organizm przeciwciał w klasie IgG, które wykrywalne są w krwi nawet po 1 roku od zainfekowania. Im dłuższy czas od zachorowania minie, tym wyższy jest wynik awidności (tzn. że przeciwciała są wysoce wyspecjalizowane w walce
z CMV).
Wg pani doktor z Warszawy, moja infekcja jest stara, chociaż młodsza niż rok, bo przeciwciała
w klasie IgG są, ale ich poziom spada. Wysoka awidność potwierdza ten fakt. Gdyby do zakażenia doszło np. w 5tc to ciążę bym poroniła, bo wirus niszczy niewyspecjalizowane komórki organizmu, a praktycznie tylko takie są w 5-ciotygodniowym zarodku.
Zakażenie w późniejszym okresie ciąży może skutkować:
- małogłowiem,
- ograniczeniem wzrostu,
- powiększeniem wątroby,
- objawami ze strony ośrodkowego układu nerwowego (np. epilepsja),
- opóźnieniem rozwoju psychomotorycznego,
- ślepotą, niedosłuchem oraz głuchotą,
- stanem letalnym,
- śmiercią płodu lub noworodka.
Wbrew temu co czytaliśmy, okazało się, że na cytomegalię choruje się raz! Najgroźniejsze jest oczywiście zachorowanie w ciąży, bo odporność jest bardzo osłabiona a organizm podatny na wszelkie infekcje. Badań pod kątem CMV w ciąży się nie przeprowadza, ponieważ podawanie leków dostępnych na rynku farmaceutycznym mogłoby jeszcze bardziej uszkodzić płód niż sam wirus. Podawanie immunoglobulin, o których dzięki Ewie poczytaliśmy, w PL jest w fazie badań klinicznych i na poziomie eksperymentalnym. Pewnie, gdyby miał być to dla nas ratunek, to czytając o pozytywnych wynikach tej terapii na świecie, byśmy się na tę terapię zdecydowali. Poniżej schemat diagnostyki, który dobrze poznaliśmy:
Do czwartku bałam się kupować, wyobrażać sobie pokoik, myśleć o naprawie i praniu wózka po Synu, o lekkiej reorganizacji naszego domu ( w końcu 4ty pokoik trzeba odgruzować). Wiem, że mamy jeszcze na to czas. Ale teraz, kiedy całe Stonehenge spadło nam z serca, zaczęłam się cieszyć. Przestałam się martwić, że może ziścić się najczarniejszy scenariusz. Wiadomo, że ryzyka w 100% wyeliminować się nie da, bo litania chorób na które można by się badać jest długa, ale o tym nie myślę. Bo wiem, że będzie dobrze. I Mąż też to wie i codziennie mi to powtarza. A On wie co mówi :)
Bardzo, bardzo, bardzo, i jeszcze bardziej i mocniej dziękuję za kciuki..
i za modlitwę.. :*
Chyba powinnam zmienić nazwę bloga :)
Napiszę to, czego jestem pewna.. Od razu zaznaczam, że tytułu z tej dziedziny nie posiadam :)
CMV czyli cytomegalowirus, to wirus bardzo popularny, bo szacuje się, że około 85% populacji Europy miało lub będzie miało z nim kontakt. CMV powoduje chorobę zwaną cytomegalią, na ogół przebiegającą zupełnie bezobjawowo bądź z objawami podobnymi do przeziębienia (gorączka, ból głowy i mięśni, katar). Cytomegalię najczęściej przechodzą dzieci do około 3 roku życia, oraz młodzież w okresie poszukiwania i częstych zmian partnerów :) Wirus przenosi się wraz
z wszelkimi wydzielinami organizmu: pot, łzy, katar, ślina, wydzieliny narządów rodnych, krew oczywiście też.
Na CMV, jak do tej pory nie ma szczepionki. Zdiagnozowanie CMV możliwe jest jedynie przez wykonanie badania krwi w klasie IgG i IgM (co te skróty oznaczają - nie wiem) oraz awidności. Zachorowanie na cytomegalię wiąże się z produkcją przez organizm przeciwciał w klasie IgG, które wykrywalne są w krwi nawet po 1 roku od zainfekowania. Im dłuższy czas od zachorowania minie, tym wyższy jest wynik awidności (tzn. że przeciwciała są wysoce wyspecjalizowane w walce
z CMV).
Wg pani doktor z Warszawy, moja infekcja jest stara, chociaż młodsza niż rok, bo przeciwciała
w klasie IgG są, ale ich poziom spada. Wysoka awidność potwierdza ten fakt. Gdyby do zakażenia doszło np. w 5tc to ciążę bym poroniła, bo wirus niszczy niewyspecjalizowane komórki organizmu, a praktycznie tylko takie są w 5-ciotygodniowym zarodku.
Zakażenie w późniejszym okresie ciąży może skutkować:
- małogłowiem,
- ograniczeniem wzrostu,
- powiększeniem wątroby,
- objawami ze strony ośrodkowego układu nerwowego (np. epilepsja),
- opóźnieniem rozwoju psychomotorycznego,
- ślepotą, niedosłuchem oraz głuchotą,
- stanem letalnym,
- śmiercią płodu lub noworodka.
Wbrew temu co czytaliśmy, okazało się, że na cytomegalię choruje się raz! Najgroźniejsze jest oczywiście zachorowanie w ciąży, bo odporność jest bardzo osłabiona a organizm podatny na wszelkie infekcje. Badań pod kątem CMV w ciąży się nie przeprowadza, ponieważ podawanie leków dostępnych na rynku farmaceutycznym mogłoby jeszcze bardziej uszkodzić płód niż sam wirus. Podawanie immunoglobulin, o których dzięki Ewie poczytaliśmy, w PL jest w fazie badań klinicznych i na poziomie eksperymentalnym. Pewnie, gdyby miał być to dla nas ratunek, to czytając o pozytywnych wynikach tej terapii na świecie, byśmy się na tę terapię zdecydowali. Poniżej schemat diagnostyki, który dobrze poznaliśmy:
Na czerwono zaznaczyłam etap, na którym jesteśmy my.
Poniżej jeszcze tabela z zaleceniami dla kobiet w ciąży, z negatywnym wynikiem CMV, mającymi na celu zmniejszenie ryzyka zakażeń wrodzonych:
Co do tych zaleceń: przy pierwszej ciąży jest łatwiej. Mając jedno dziecko w domu, raczej trudno uniknąć wszystkich wymienionych sytuacji.
A teraz dokładniej o nas. Skoro zachorowałam przed zajściem w ciążę, to ze strony CMV nic Maleństwu nie grozi! To wiadomość, dla której warto było stać w warszawskich korkach, zapłacić słone pieniądze za konsultację (chociaż może w Warszawie taka cena to standard ;)). USG genetyczne też dało same pozytywne wyniki, Dzidziuś jest spory: 6.41cm (termin porodu 19.07).
Z 90% prawdopodobieństwem określono płeć, ale jest jeszcze na tyle wcześnie, że nie zdradzę. Za to pokażę, kto zamieszkuje Brzuszkowo:
Bardzo, bardzo, bardzo, i jeszcze bardziej i mocniej dziękuję za kciuki..
i za modlitwę.. :*
Chyba powinnam zmienić nazwę bloga :)
wtorek, 7 stycznia 2014
Przed wizytą w klinice..
Miałam w planach napisać o CMV.
Niestety natłok obowiązków związanych ze szkołą skutecznie mi to uniemożliwił. 3 prace kontrolne, egzaminy - to styczeń.
Może lepiej, że mam tyle na głowie, bo nie ma czasu żeby się zamartwiać.
Zmartwienia mamy też na dziecko wpływają - niekorzystnie.
Niestety o badaniach przypomnieć sobie trzeba, bo jedziemy już jutro.
Syn zostaje u Babci.
Jeśli nastrój po wizycie pozwoli na zakupy, to wstąpimy do Ikei i Zary na wyprzedaż ;)
Tymczasem dziękuję Ewie za informacje o leczeniu we Włoszech. Nie omieszkamy w czwartek dokładniej wypytać pani doktor, co polscy lekarze o tym myślą. Jak będzie trzeba to i do Włoch zawitamy.
Obyśmy jednak nie musieli.
Moją wiedzę o CMV, poszerzoną o tę z Warszawy przedstawię po powrocie.
Trzymajcie kciuki, wszystkie!
Niestety natłok obowiązków związanych ze szkołą skutecznie mi to uniemożliwił. 3 prace kontrolne, egzaminy - to styczeń.
Może lepiej, że mam tyle na głowie, bo nie ma czasu żeby się zamartwiać.
Zmartwienia mamy też na dziecko wpływają - niekorzystnie.
Niestety o badaniach przypomnieć sobie trzeba, bo jedziemy już jutro.
Syn zostaje u Babci.
Jeśli nastrój po wizycie pozwoli na zakupy, to wstąpimy do Ikei i Zary na wyprzedaż ;)
Tymczasem dziękuję Ewie za informacje o leczeniu we Włoszech. Nie omieszkamy w czwartek dokładniej wypytać pani doktor, co polscy lekarze o tym myślą. Jak będzie trzeba to i do Włoch zawitamy.
Obyśmy jednak nie musieli.
Moją wiedzę o CMV, poszerzoną o tę z Warszawy przedstawię po powrocie.
Trzymajcie kciuki, wszystkie!
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Pozostaje wierzyć..
Laboratorium kazało mi długo czekać na wyniki, moje nerwy i cierpliwość zostały wystawione na poważną próbę.
Udało się czarne myśli odsunąć na czas świąt, rodzina to największa opoka.
Wynik, na który czekaliśmy pojawił się w piątek (po mojej kilkukrotnej interwencji w laboratorium; bliska płaczu domagałam się informacji). Niestety na wizytę u lekarza było już za późno. Byłam dziś.
Awidność 0.599 czyli wysoka. Wynik to dobry, bo świadczący o tym, że CMV dopadło mnie zanim zaszłam w ciążę. Wartość IgM także spada, ku naszemu zadowoleniu.
Podejrzelismy dziś maluszka. 3.95cm :) Przezierność w porządku, chociaż usg genetyczne dopiero przed nami.
I mimo, że wszystko zdaje się być w porządku, to 9 stycznia jedziemy do Warszawy do dr Marzeny Dębskiej. Na konsultację i usg genetyczne właśnie. Ponoć pani doktor ma doświadczenie z takimi przypadkami jak nasz. Nie ukrywam, że mam mnóstwo pytań, które chyba zacznę spisywać.
1/4 ciąży za nami, ale modlitwy i kciuków będziemy potrzebować do końca, bo niestety wirus może aktywować się w każdej chwili i poważnie zaszkodzić maleństwu.
Prawdopodobnie nie ma niczego co moglibyśmy zrobić, aby zapobiec najczarniejszemu scenariuszowi. Możemy mieć nadzieję...
Świadomość, że jest się śmiertelnym zagrożeniem dla własnego dziecka jest dla mnie ogromnym obciążeniem. I chociaż mąż dodaje mi siły, woli walki i wiary, że może być dobrze to co rusz dopada mnie ta straszna myśl.
Postaram się wkrótce napisać co nieco o CMV i scenariuszu naszej walki.
Udało się czarne myśli odsunąć na czas świąt, rodzina to największa opoka.
Wynik, na który czekaliśmy pojawił się w piątek (po mojej kilkukrotnej interwencji w laboratorium; bliska płaczu domagałam się informacji). Niestety na wizytę u lekarza było już za późno. Byłam dziś.
Awidność 0.599 czyli wysoka. Wynik to dobry, bo świadczący o tym, że CMV dopadło mnie zanim zaszłam w ciążę. Wartość IgM także spada, ku naszemu zadowoleniu.
Podejrzelismy dziś maluszka. 3.95cm :) Przezierność w porządku, chociaż usg genetyczne dopiero przed nami.
I mimo, że wszystko zdaje się być w porządku, to 9 stycznia jedziemy do Warszawy do dr Marzeny Dębskiej. Na konsultację i usg genetyczne właśnie. Ponoć pani doktor ma doświadczenie z takimi przypadkami jak nasz. Nie ukrywam, że mam mnóstwo pytań, które chyba zacznę spisywać.
1/4 ciąży za nami, ale modlitwy i kciuków będziemy potrzebować do końca, bo niestety wirus może aktywować się w każdej chwili i poważnie zaszkodzić maleństwu.
Prawdopodobnie nie ma niczego co moglibyśmy zrobić, aby zapobiec najczarniejszemu scenariuszowi. Możemy mieć nadzieję...
Świadomość, że jest się śmiertelnym zagrożeniem dla własnego dziecka jest dla mnie ogromnym obciążeniem. I chociaż mąż dodaje mi siły, woli walki i wiary, że może być dobrze to co rusz dopada mnie ta straszna myśl.
Postaram się wkrótce napisać co nieco o CMV i scenariuszu naszej walki.
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Kiedy widzisz dwie kreski..
Trzeci w życiu test ciążowy zrobiłam 19 listopada 2013.
Trzeci, bo pierwsze dwa, blisko 4 lata temu pokazały, że nasza rodzina się powiększy.
Tego testu powtarzać nie musiałam, bo znam swój organizm na tyle, żeby mieć pewność, że po raz drugi jestem w tym cudownym stanie, jakim, mimo początkowych niedogodności, jest ciąża.
Nie spodziewaliśmy się sukcesu od razu, ale życie miło nas zaskoczyło.
W dniu zrobienia testu waga wskazała 61,9kg.
Nudności, brak apetytu, senność - tak się zaczęło. Z resztą przy pierwszym dziecku było tak samo.
Wtedy udało mi się znaleźć coś, co smakuje (krakersy i woda cytrynowa), teraz kuchnię i sklepy omijam szeroko, bo wszystko śmierdzi. Staram się jeść, ale tej niszy nie odnalazłam do dziś.
29 listopada, w 6tc zjawiłam się u lekarza. Zobaczyłam bijące serduszko i znów zaczęłam uśmiechać się do monitora i do zdjęcia tej 0,42cm kruszynki :) Zlecone badania:
- morfologia
- mocz
- cukier
- HIV
- HCV
- VDRL
- toksoplazmoza
- różyczka
- TSH
Grupa krwi wciąż aktualna z pierwszej ciąży.
Koszt wszystkich badań: 328zł! Dowiedziałam się, że jest pakiet 4 badań w cenie niższej niż toksoplazmoza i różyczka osobno. Pakiet wzbogaciło badanie w kierunku wirusa opryszczki i cytomegalowirusa (CMV). Pomyślałam, czemu nie skorzystać.
I tu zaczął się mój, a właściwie nasz koszmar. O ile wszystkie wyniki wyszły książkowo, o tyle poziom CMV zaskoczył mojego lekarza prowadzącego (IgG 92, IgM 63). Bo w zasadzie tego badania robić nie powinnam, bo zazwyczaj chorują dzieci i nastolatkowie (tzw. wirus pocałunków). Od razu dostałam skierowanie na dokładniejsze badania, których wyniki miały być dziś. Ale nie ma wszystkich, ten który jest dwukrotnie przekracza normę (IgM 47,3).
Nie muszę chyba pisać, co przeżywam od ostatniej wizyty..
Na dzień 20 grudnia 2013 (koniec 9tc) nasze dziecko ma prawidłowe wymiary (2,58cm) i jego rozwój, na tyle ile widać na USG, przebiega prawidłowo. Nie zmienia to faktu, że do terminu porodu (EDD 22.07.2014) jeszcze długa droga i wszystko może się zdarzyć. Moja waga w dniu ostatniej wizyty: 59kg.
Tymczasem wkładam uśmiechniętą maskę na twarz i staram się, aby nasz Syn i nasza rodzina (ta która nie wie o CMV) mieli spokojne Święta.
Mimo wszystko..
Trzeci, bo pierwsze dwa, blisko 4 lata temu pokazały, że nasza rodzina się powiększy.
Tego testu powtarzać nie musiałam, bo znam swój organizm na tyle, żeby mieć pewność, że po raz drugi jestem w tym cudownym stanie, jakim, mimo początkowych niedogodności, jest ciąża.
Nie spodziewaliśmy się sukcesu od razu, ale życie miło nas zaskoczyło.
W dniu zrobienia testu waga wskazała 61,9kg.
Nudności, brak apetytu, senność - tak się zaczęło. Z resztą przy pierwszym dziecku było tak samo.
Wtedy udało mi się znaleźć coś, co smakuje (krakersy i woda cytrynowa), teraz kuchnię i sklepy omijam szeroko, bo wszystko śmierdzi. Staram się jeść, ale tej niszy nie odnalazłam do dziś.
29 listopada, w 6tc zjawiłam się u lekarza. Zobaczyłam bijące serduszko i znów zaczęłam uśmiechać się do monitora i do zdjęcia tej 0,42cm kruszynki :) Zlecone badania:
- morfologia
- mocz
- cukier
- HIV
- HCV
- VDRL
- toksoplazmoza
- różyczka
- TSH
Grupa krwi wciąż aktualna z pierwszej ciąży.
Koszt wszystkich badań: 328zł! Dowiedziałam się, że jest pakiet 4 badań w cenie niższej niż toksoplazmoza i różyczka osobno. Pakiet wzbogaciło badanie w kierunku wirusa opryszczki i cytomegalowirusa (CMV). Pomyślałam, czemu nie skorzystać.
I tu zaczął się mój, a właściwie nasz koszmar. O ile wszystkie wyniki wyszły książkowo, o tyle poziom CMV zaskoczył mojego lekarza prowadzącego (IgG 92, IgM 63). Bo w zasadzie tego badania robić nie powinnam, bo zazwyczaj chorują dzieci i nastolatkowie (tzw. wirus pocałunków). Od razu dostałam skierowanie na dokładniejsze badania, których wyniki miały być dziś. Ale nie ma wszystkich, ten który jest dwukrotnie przekracza normę (IgM 47,3).
Nie muszę chyba pisać, co przeżywam od ostatniej wizyty..
Na dzień 20 grudnia 2013 (koniec 9tc) nasze dziecko ma prawidłowe wymiary (2,58cm) i jego rozwój, na tyle ile widać na USG, przebiega prawidłowo. Nie zmienia to faktu, że do terminu porodu (EDD 22.07.2014) jeszcze długa droga i wszystko może się zdarzyć. Moja waga w dniu ostatniej wizyty: 59kg.
Tymczasem wkładam uśmiechniętą maskę na twarz i staram się, aby nasz Syn i nasza rodzina (ta która nie wie o CMV) mieli spokojne Święta.
Mimo wszystko..
Subskrybuj:
Posty (Atom)


